|
Archiwum
|
czwartek, 01 stycznia 2009
Wiele postaci stało się kultowymi między innymi dlatego, że umarło młodo. Stracona szansa na rozwój twórczości stała się przepustką do sławy. Puszkin, Chopin, Baczyński, Morrison, czy Lennon - to tylko krótki przykład nazwisk, obok których zawsze dodaje się, że przedwcześnie zmarli. Dzięki temu stali się bardziej sławni. W XXI wieku jest jeszcze jeden powód, dla którego twórcy powinni w imię popularności umierać młodo (i najlepiej w grudniu :) - prawa autorskie. Majątkowe prawa autorskie w Polsce (i w zasadzie prawie na całym świecie) chroni się od chwili powstania dzieła do 1 stycznia przypadającego 70 lat po śmierci twórcy (a wprzypadku działa zbiorowego liczy się czas od śmierci najdłużej żyjącego). Nie ma możliwości odwrotu. Polskie prawo nie przewiduje możliwości zrzeczenia się ochrony swoich praw majątkowych, z czego wynika wiele ciekawych rzeczy:
Dla dobra kultury, którą tworzycie - umierajcie jak najszybciej!
piątek, 19 grudnia 2008
Jak przeczytałem na blogu jacek50.blox.pl powstał zupełnie nowy portal z grafikami na wolnych licencjach, który zawiera wielką liczbę 24 000 (słownie: dwadzieścia cztery tysiące) grafik. Autorom portalu www.wpclipart.com grtuluję oraz wszystkim przypominam o istnieniu Wikimedia Commons, na których:
poniedziałek, 08 grudnia 2008
Nieznana nikomu (brytyjska) organizacja IWF (Internet Watch Foundation) postanowiła zablokować dostęp do jednego artykułu i jednej grafiki na anglojęzycznej Wikipedii. Chodzi o artykuł Virgin Killer o płycie zespołu Scorpions o tym samym tytule oraz grafikę okładki albumu. Oburzenie IWF powoduje zdjęcie nagiej (nieletniej?) dziewczynki, co według organizacji może prowadzić do demoralizacji. Sam fakt oburzenia nie byłby w tej historii godny wzmiankowania gdyby nie to, że IWF udało się zablokować dostęp do wymienionego artykułu i grafiki. Fundacja przekonała czołowych brytyjskich ISP (dostawców Internetu) do odfiltrowania tych dwóch linków na en.wikipedia.org, dzięki czemu jak twierdzą anglojęzyczni Wikipedyści (link) 90% brytyjskich Internautów ma dostęp do Wikipedii przez zaledwie kilka serwerów proxy. Dzięki temu błyskotliwemu posunięciu sysopi anglojęzycznej Wikipedii musieli zablokować możliwość edycji Wikipedii prawie całej Wielkiej Brytanii (ponieważ wszyscy wandale nadają z kilku tych samych adresów IP, co reszta wyspy). Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że sporną grafikę można obejrzeć na tysiącach stron w Internecie (link). A zablokowanie Wikipedii ma tylko jeden cel - wypromowanie samego IWF jako organizacji potrafiącej walczyć nawet z Wikipedią (szkoda, że nie z Google Inc.). Na koniec nasuwa się pytanie: Czy samozwańcza organizacja ma prawo bez wyroku niezawisłego sądu prawo decydować co wolno, a czego nie wolno oglądać w Internecie obywatelom państwa?
wtorek, 18 listopada 2008
Wczoraj zostało włączone na polskojęzycznej Wikipedii rozszerzenie ''flagged revs'', które wprowadza nową funkcjonalność - od wczoraj artykuły na Wikipedii posiadają informację o tym, że ktoś ''przejrzał'' ich treść. Nie jest to moderacja w dosłownym znaczeniu - zmiany w artykule ''przejrzanym'' pojawią się automatycznie na Wikipedii, jednak dla użytkowników niezalogowanych po wejściu na ten artykuł wyświetli się wersja przejrzana wraz z komunikatem, że istnieje bardziej aktualna, ale nie zatwierdzona. Oficjalna informacja na stronie Wikipedii.
czwartek, 21 sierpnia 2008
Przed chwilą prezes Stowarszyszenia Wikimedia Polska poinformował, że do tej pory do kasy Stowarzyszenia wpłynęło z urzędów skarbowych ponad 140 000 złotych (słownie: sto czterdzieści tysięcy). Cała ta kwota to 'ustawowy 1%' przekazany Stowarzyszeniu przez czytelników Wikipedii! Dziękujemy ;)
wtorek, 29 lipca 2008
Wszyscy są równi wobec prawa (czysto teoretycznie). Dawno temu Stowarzyszenie Wikimedia Polska chciało ogłosić zbiórkę pieniędzy na Wikipedii na rzecz jej rozwoju. W tym celu należy uzyskać zgodę samego MSWiA. Oczywiście wniosek przepadł, bo trzeba mieć dokładny kosztorys na co pieniądze ze zbiórki zostaną wykorzystane (oraz podobno zwrócić kwotę uzbieraną powyżej deklarowanej). Wkurza mnie (aby nie nazwać tego dosadniej), że pewien potentat medialny w swoich mediach nawołuje do przekazywania pieniędzy swojej fundacji, aby ta mogła szukać wód geotermalnych. Dlaczego tą nielegalną zbiórką pieniędzy nie zajął się prokurator? Założę się, że gdyby WM-PL zrobiło sobie zbiórkę ad-hoc, to co najwyżej po tygodniu członkowie zarządu mieliby spotkanie z prokuraturą (a Stowarzyszenie zajęty majątek). Gdzie tu jest sprawiedliwość?
sobota, 19 lipca 2008
Cztery rzeczy chodzą mi obecnie po głowie:
czwartek, 17 lipca 2008
Nie od dziś wiadomo, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przygotowuje nowelizację ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (choćby artykuł w GW - link). Jak nietrudno się domyśleć z tej okazji do Ministra ustawiają się kolejki niezależnych ekspertów, dla których dobro twórców jest najwyższą wartością takich jak np. ZAiKS (który przegrał w sądzie sprawę założoną przez Brathanki, którym się nie podobał zakres ochrony narzucany przez ZAiKS), czy też KOPIPOL (który nie chce wypłacić VaGli należnego ustawowo wynagrodzenia, bo jest zbyt małym elementem rynku). Jak nietrudno się domyśleć jeżeli Ministerstwo posłucha jedynie takich doradców, to już niedługo okaże się, że okres ochrony PA to nie 70 lat po śmierci twórcy (oraz czas jego życia), ale nieskończoność (co jest na rękę wydawnictwom, które za grosze odkupują od twórców prawa, a potem same korzystają z tych +70 lat, zamiast twórców, których to miało chronić). Faktyczny pomysł jest taki, aby przedłużyć ochronę o jeszcze 20 lat, co będzie na pewno oznaczało przymus skasowania ogromnej ilości materiałów zamieszczonych w Wikipedii a stworzonych przez twórców, którzy zmarli w latach 1917-1937, itp. Prócz wydłużenia ochrony lobbyści chcieliby również ograniczenia dozwolonego użytku (który umożliwia nam np. zgranie mp3 z płyty od siostry, czy kolegi) oraz podciągnięcie pod kodeks karny naruszeń praw autorskich (obecnie złamanie PA jest ścigane na wniosek pokrzywdzonego, a ma być z urzędu). Ciekawe, czy ci, którzy tak bardzo chcą wymienionych zmian, a sami na potęgę kradną cudzą własność intelektualną tak samo chętnie będę stawali przed sądem z tego powodu ;) ps. Ktoś sprytnie zauważył, że jak wszytsko pójdzie po myśli lobbystów, to mniejszym przestępstwem będzie ukraść płytę ze sklepu, niż ściągnąć ją z internetu ... (a według mnie posiadanie nielegalnych mp3 będzie o wiele srożej karane niż posiadanie nielegalnego pistoletu).
wtorek, 24 czerwca 2008
W tym roku odbywają się co najmniej dwie wielkie imprezy sportowe (a przynajmniej takie, które przyciągają uwagę dużej części ludzkości posiadającej dostęp do mediów) - Euro 2008 i LIO 2008 w Pekinie. Obie te imprezy mają cechę wspólną - są do bólu skomercjalizowane i emocje sportowe są tylko i wyłącznie metodą biznesową, a nie celem samym w sobie. Z tego co pamiętam (nie chce mi się szukać artykułów, aby podać tutaj referencje) na Euro nie wolno: wnosić na stadiony ''przedmiotów noszących znamiona materiałów reklamowych przedsiębiorstw nie będących oficjalnymi partnerami UEFA'', ''robić zdjęć do celów innych niż osobiste bez akredytacji'', ''używać ekranów o przekątnej większej niż ustalony limit, jeżeli lokal nie należy do sieci związanej z browarem będącym głównym sponsorem'' (pomimo obowiązku zapłacenia dodatkowych opłat nadawcy sygnału telewizyjnego niezależnie od wielkości ekranu)... Na LIO z tego z pamiętam akredytowanym dziennikarzom (ani kibicom) nie wolno blogować na temat Olimpiady (o ograniczeniach związanych z cenzurą nawet nie wspominam). Kultura to jest ''coś co nam się po prostu przytrafia'' - nie da się zagrabić całej kultury, bo zawsze powstanie jakaś ''alternatywna'', niezależna od grabiących (nie mówiąc o niepoliczalnej ilości kultury, której nawet nie uznają potencjalni komercyjni grabiciele). Aby sport w ten sposób na nas oddziaływał niestety musi mieć organizatora - fajnie zagrać z kolegami w piłkę, czy pośmigać na rolkach, ale już patrzenie na dzieciaki grające przed szkołą nie wprowadza nas w taki stan jak relacje z Euro (chyba dlatego, że grające dzieciaki są anonimowe i nie można się z nimi utożsamiać, ani tym bardziej utożsamiać z nimi naszych ''wrogów''). Ciekawe, czy w przyszłości doświadczymy ''sportu alternatywnego'' - od amatorów dla amatorów, ale za to bez ograniczeń licencyjnych?
poniedziałek, 26 maja 2008
Wczoraj skończyła się 3. Konferencja Wikimedia Polska, czyli 4 ogólnopolskie spotkanie Wikimedian (w sumie to nie do końca taka prosta sprawa z tymi numerkami ;). Konferencja odbyła się w Rabce-Ponicach, w DW Marzena. Oto kilka moich spostrzeżeń na temat konferencji:
|