RSS
wtorek, 24 czerwca 2008
W tym roku odbywają się co najmniej dwie wielkie imprezy sportowe (a przynajmniej takie, które przyciągają uwagę dużej części ludzkości posiadającej dostęp do mediów) - Euro 2008 i LIO 2008 w Pekinie.

Obie te imprezy mają cechę wspólną - są do bólu skomercjalizowane i emocje sportowe są tylko i wyłącznie metodą biznesową, a nie celem samym w sobie. Z tego co pamiętam (nie chce mi się szukać artykułów, aby podać tutaj referencje) na Euro nie wolno: wnosić na stadiony ''przedmiotów noszących znamiona materiałów reklamowych przedsiębiorstw nie będących oficjalnymi partnerami UEFA'', ''robić zdjęć do celów innych niż osobiste bez akredytacji'', ''używać ekranów o przekątnej większej niż ustalony limit, jeżeli lokal nie należy do sieci związanej z browarem będącym głównym sponsorem'' (pomimo obowiązku zapłacenia dodatkowych opłat nadawcy sygnału telewizyjnego niezależnie od wielkości ekranu)... Na LIO z tego z pamiętam akredytowanym dziennikarzom (ani kibicom) nie wolno blogować na temat Olimpiady (o ograniczeniach związanych z cenzurą nawet nie wspominam).

Kultura to jest ''coś co nam się po prostu przytrafia'' - nie da się zagrabić całej kultury, bo zawsze powstanie jakaś ''alternatywna'', niezależna od grabiących (nie mówiąc o niepoliczalnej ilości kultury, której nawet nie uznają potencjalni komercyjni grabiciele). Aby sport w ten sposób na nas oddziaływał niestety musi mieć organizatora - fajnie zagrać z kolegami w piłkę, czy pośmigać na rolkach, ale już patrzenie na dzieciaki grające przed szkołą nie wprowadza nas w taki stan jak relacje z Euro (chyba dlatego, że grające dzieciaki są anonimowe i nie można się z nimi utożsamiać, ani tym bardziej utożsamiać z nimi naszych ''wrogów'').

Ciekawe, czy w przyszłości doświadczymy ''sportu alternatywnego'' - od amatorów dla amatorów, ale za to bez ograniczeń licencyjnych?
12:45, wiki.warx
Link Dodaj komentarz »